Greenway Country > GreenWay Polska > Blog section > Polecamy > Auto elektryczne to szybsza i płynniejsza jazda – mamy na to dowody!

Dowód 1 – historia motoryzacji

Pierwsze prawdziwe samochody, czyli pojazdy nadające się do codziennego, wygodnego, pewnego i – co najważniejsze – powszechnego użytku, to były auta elektryczne. Były bardzo drogie, nie jeździły bardzo szybko, ale dużo szybciej niż zaprzęgi konne i były proste w obsłudze! Panowie Otto i Diesel, wraz z towarzyszącymi im osobami, dopiero intensywnie pracowali nad doprowadzeniem swoich wynalazków do stanu pozwalającego na komercyjne zastosowanie, gdy pod koniec XIX wieku dumny właściciel wsiadał do swojej elektrycznej dorożki, naciskał guzik i jechał! Także pierwszy samochód, który przekroczył prędkość 100 km/h, był elektryczny! Ponieważ szybki rozwój technologii dotyczył obu rodzajów napędu, dopiero wynalazek – nomen omen – elektrycznego rozrusznika wprowadzony przez Cadillaca w 1913 roku do produkcji, eliminujący całkiem spore i dość często się zdarzające ryzyko poważnych uszkodzeń ciała korbą niezbędną do uruchomienia silnika spalinowego, (które często gasły), drastycznie zmieniły sytuację na korzyść tego ostatniego. Ostateczny cios produkcji aut elektrycznym zadał Ford T – pierwszy masowo produkowany i stosunkowo tani samochód. Początek jednak należał do aut elektrycznych i wszystko wskazuje na to, że historia właśnie zatacza koło.

Dowód 2 – budowa jednostki napędowej

Silnik spalinowy to konstrukcja bardzo skomplikowana, zawierająca mnóstwo ruchomych i trących o siebie elementów, ograniczona przez konieczność zamiany ruchu posuwisto-zwrotnego na ruch obrotowy, wymagająca intensywnego chłodzenia, licznych urządzeń pomocniczych i … zużywająca dużo energii elektrycznej. Współczesny silnik elektryczny natomiast to bardzo zaawansowana technologicznie i materiałowo, ale w zasadzie identyczna jak 100 lat temu, bardzo prosta konstrukcja. Sporo miedzianego drutu nawiniętego na stalowe wrzeciono bardzo precyzyjnie umieszczone na dwóch łożyskach w metalowej, stalowo-miedzianej klatce. Pomijając całkowicie problem przeniesienia napędu z obu tych motorów na koła, nawet największy laik spostrzeże na pierwszy rzut oka, że zapewnienie płynności pracy obu tych konstrukcji jest nieporównywalne. Prostota silnika elektrycznego uniemożliwia konkurencję. Już sama masa obu silników, konkretnie momenty bezwładności ruchomych elementów, sprawia, że praca silnika elektrycznego jest znacznie płynniejsza, a zapewnienie podobnej płynności pracy silnikowi spalinowemu wymaga naprawdę dużych wysiłków i nakładów.

Podobnie jest z szybkością aut elektrycznych. Bez względu na rodzaj napędu, szybkość maksymalna i tak jest ograniczana przez blokady wewnętrzne i przepisy. Należy mówić o użytkowym przyśpieszeniu, które (pozostawiwszy na boku masy pojazdów, i tak zbliżone) sprowadza się do dysponowania maksymalną dostępną energią w jak najkrótszym czasie, czyli tzw. nadwyżką mocy. Pod tym względem auta elektryczne biją spalinowe na głowę. Spalinowe muszą tę moc wyprodukować, elektryczne mają ją w akumulatorze gotową do użycia. Nic dziwnego, że proste auto elektryczne przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5-6 sekund pozostawiając daleko w tyle 90% aut spalinowych, a dobry elektryk do setki potrzebuje 2-3 sekund (!), co potrafią tylko naprawdę nieliczne potwory spalinowe.

Dowód 3 – budowa układu sterowania i kontroli

Współczesne samochody z sinikami spalania wewnętrznego są naszpikowane elektroniką, co znacząco poprawia ich najważniejsze osiągi, jednak od podstawowych praw fizyki nie ma ucieczki. Wspomnianych powyżej momentów bezwładności nie da się usunąć, można je tylko lepiej kontrolować i skuteczniej nimi sterować. Z oczywistych powodów nie można też zrezygnować z obsługujących silniki spalinowe, mechanicznych lub co najwyżej elektro-mechanicznych podzespołów. Auto elektryczne to inna klasa rozwiązań. Pominąwszy montowane w nich dla różnych powodów, nieistotnych dla treści niniejszego artykułu, przekładnie redukcyjne, cały układ sterowania i kontroli aut elektrycznych to wyłącznie zarządzenie prądem elektrycznym. Innymi słowy auto elektryczne to komputer, auto spalinowe to liczydło, kasa na korbkę, arytmometr lub suwak logarytmiczny (ewentualnie z elektrycznym napędem). Jak się to przekłada na płynność jazdy? Totalnie. Zresztą, wystarczy umówić się na jazdę próbną i sprawdzić, jak to wygląda w praktyce.