GreenWay Polska Sp. z o.o., Aleja Zwycięstwa 96/98, Gdynia 81-451
Wsparcie techniczne: +48 58 325 10 77 [email protected]
x

Kia e-Niro to samochód, który ma realny zasięg 400km. Wyłącznie na prądzie, w ciszy, bez wibracji, po bus pasach i ekologicznie, bez spalin. To pierwszy elektryczny samochód, który miałem okazję testować, pozwalający na bezstresową, daleką podróż. I taką podróż odbyłem na trasie Warszawa – Gdynia – Warszawa.

 

Autor: Krzysztof Kowalski, justkowalski.pl

 

Po pierwsze – wygląd

 

Stylistyka Kii e-Niro na pewno może się podobać. Auto to klasyczny crossover o smukłej sylwetce. Charakterystyczny grill chłodnicy w kształcie tygrysiego nosa kryje w sobie port do ładowania, a światła do jazdy dziennej są wykonane w technologii LED. Sporo jest jasnoniebieskich akcentów. Całość dopełniają 17-calowe obręcze kół ze stopu metali lekkich. Jedyne, co może razić to gwałtownie urywająca się tylna część nadwozia. Ale doświadczenia innych marek (Nissan Juke, Toyota C-HR) pokazują, że pozornie niespójna stylistyka bardzo przypada klientom do gustu.

 

Wnętrze e-Niro jest przestronne i nowoczesne, a dostaniemy się do niego poprzez szeroko otwierane drzwi. Wewnątrz też znajdziemy efektowne, błękitne przeszycia podkreślające, że w tym aucie rządzi prąd. 8-calowy ekran systemu nawigacji pokazuje dodatkowe odczyty jak lokalizacja najbliższych stacji ładowania, monitorowanie stanu baterii oraz zasięgu. Bagażnik ma pojemność 451 litrów.

 

Świetnie rozwiązano zarządzanie rekuperacją – czyli odzyskiwaniem energii. Manetki przy kole kierownicy pozwalają ustawić ją na trzech poziomach. Na elektronicznej tablicy wskaźników widzimy, ile energii odzyskaliśmy. Licznik wyskalowany jest w metrach i kilkakrotnie mój „odzysk” przy jednokrotnym hamowaniu przekroczył wartość 1000 metrów odtworzonego zasięgu.

 

Aby nie było tak słodko, trzeba też powiedzieć, że w tablicy wskaźników występują jednak pewne drobne niedociągnięcia. Przy przeprogramowywaniu wskazań na wyświetlaczu zapomniano dostosować go do specyfiki pojazdu elektrycznego. Czasami pojawia się komunikat, że „łopatki zmiany biegów są niedostępne”, a jak wiemy, auto elektryczne nie posiada skrzyni biegów.

 

 

Po drugie – technologia

 

Ciekawym rozwiązaniem w e-Niro jest możliwość ogrzewania lub schładzania tylko obszaru zajmowanego przez kierowcę. Po przyciśnięciu przycisku system optymalizuje ustawienie nawiewów, zaoszczędzając przy tym energię. Dzięki temu kierowca ma – zwłaszcza zimą – komfort cieplny, a pojazd więcej energii przeznaczy na zasięg. Jak wiemy, silnik elektryczny nie traci energii na generowanie niepotrzebnego ciepła jak to czyni silnik spalinowy, zatem na ogrzanie wnętrza zużywa energię z baterii. Funkcja „Driver only” pozwala lepiej zarządzać energią, dodatkowo pojazd oferuje też możliwość ogrzewania kierownicy i foteli..

 

 

 

 

Po trzecie – w trasie

 

Do Gdyni z Warszawy wybrałem się trasą autostradową. Jadąc na zachód A2 w Strykowie pod Łodzią zmieniamy kierunek na północny, na A1 która doprowadzi nas do Trójmiasta. Cała trasa to 426 km. Droga powrotna była krótsza, bo ekspresową S7 wychodzi 385 km. Po drodze miałem 5 miejsc do ładowania samochodów elektrycznych: MOP Brwinów, MOP Krzyżanów, MOP Malankowo, Lotos w Gdyni przy Al. Zwycięstwa i centralę firmy GreenWay w gdyńskim Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym. Wracając S7 mijałem ładowarki w Elblągu, Ostródzie, Mławie, przy restauracji „Malinowy bzyk” pod Płońskiem i przy Auchan w Łomiankach. Tak więc przy zasięgu 403 km (tak wskazywał licznik, gdy ruszałem) liczba ładowarek na trasie była więcej niż wystarczająca.

 

Gdy wyjechałem na autostradę postanowiłem sprawdzić, jak wygląda zużycie energii przy różnych prędkościach. Pierwsze 136 km pokonałem jadąc na tempomacie ustawionym na 115 km/h. Tak dotarłem do MOP’u Krzyżanów, gdzie podładowałem nieco auto. Przy tak spokojnej jeździe zużywałem ok. 16 kWh/100 km. Kolejny odcinek zdecydowałem się przejechać nieco szybciej. Tempomat ustawiony na 140 km/h i zużycie znacząco wzrasta, bo aż o 30%! Do MOP’u Malankowo, gdzie planowałem przetestować kolejną ładowarkę sieci stacji paliw Lotos, miałem 147 km, a wyświetlacz wskazywał 21,5 kWh/100 km. Zgodnie z przewidywaniami auto elektryczne pokazało, że nie lubi prędkości autostradowych (czytaj: oporu powietrza). Skończyłem z moimi doświadczeniami i spokojnie – tempomat znów na 115 km/h – jechałem ostatnie 143 km w kierunku Gdyni. Kończące 40 km pokonałem w ruchu miejskim i dlatego na tym odcinku padł rekord zużycia energii – tylko 15,6 kWh/100 km. Tak! najbardziej efektywnie auto elektrycznie można wykorzystać w mieście.

 

Warto odnotować, że ładowanie na stacjach Lotos’u jest aktywowane przez pracownika stacji. Znalezienie właściwej osoby nie było kłopotliwe, niemniej jednak cała procedura niesie ze sobą kilka niedogodności: gdy jest kolejka przy kasie pracownik niechętnie oddala się na kilka minut. Niechęć pracownika będzie tym większa im bardziej niesprzyjająca będzie pogoda (ładowarki są oddalone o ok. 50 m od budynku). Poza tym karta do aktywacji jest przechodnia i byłem świadkiem poszukiwania jej w kilku przepastnych szufladach. W tym zakresie GreenWay ma jednak na razie przewagę.

 

W drodze powrotnej jechałem znów spokojnie, a krótszy dystans gwarantował, że pokonam S7 z Gdyni do Warszawy z jednym podładowaniem. Wybrałem stację ładowania GreenWay w Ostródzie, zlokalizowaną przy sklepie Intermarche. Trzeba zjechać ok. 3 km z trasy ekspresowej by w zacienionej części parkingu odnaleźć ładowarkę. Aktywacja, za pomocą karty RFID, przebiegła bezproblemowo, a czas można spożytkować bez ciągłego spoglądania na wyświetlacz pojazdu. Ja zrobiłem małe zakupy spożywcze w Intermarche, kupiłem też kilka kwiatów doniczkowych w sąsiednim Bricomarche i mogłem jechać w dalszą drogę. Do Warszawy dojechałem bezproblemowo, „wbiłem się” w buspasy i szybko dotarłem do domu.

 

 

Jednym słowem

 

Kia e-Niro to elektryk, który daleko zajedzie. Można to odbierać i dosłownie, i w przenośni. Nie musimy się obawiać dalekich podróży bo, po pierwsze, zasięg. Z takim zasięgiem, porównywalnym z autami spalinowymi, auto ma szanse na zdobycie serc klientów zerkających w stronę elektromobilności. Po drugie, rosnąca liczba stacji ładowania, bo przecież sam wspomniany GreenWay ma już 112 szybkich ładowarek w Polsce. A po trzecie, to jest po prostu ładny, wygodny i funkcjonalny samochód.